Chyba ulegam jesiennym nastrojom. Dopadły mnie zwątpienie, niepewność i jakoś nie chcą puścić z żelaznego uścisku spłoszonego serca... Miłość przecież jest zrozumieniem,a zaufanie wpisane jest w nią z definicji. Gdy się kogoś kocha, nie ma się przed nim tajemnic...
Tajemnice i niedomówienia rozsypały się jak jesienne liście. Jest ich coraz więcej. Nie wiem, w co wierzyć, nie wiem, czy ufać. Brakuje mi tego, czym nasze uczucie było na początku- zaufania, pewności, oparcia...
Wszystko jest w Twojej głowie- usłyszę od Niego. To projekcja Twoich lęków i wcześniejszych, negatywnych doświadczeń...
Wcale nie za
siedmioma górami i za siedmioma lasami jest świat wilków, Czerwonych Kapturków,
Kopciuszków i księżniczek… Jedna z nich została zaproszona do Księcia na
wyjątkową ucztę.Uczta okazała się tak
wyjątkowa, że postanowili nigdy nie opuszczać zamku, zawsze cieszyć się sobą i
zamkiem,i szczęściem…
Książę lubił zatrzymywać chwile,
więc wezwał do pałacu najlepszego malarza w królestwie. Księżniczka cieszyła się, bo odtąd każda
chwila spędzona z Księciem utrwalana była na obrazie.Pomyślała jak to cudownie będzie wspólnie
powracać do najpiękniejszych chwil. Książę jednak nie pozwolił Księżniczce
oglądać obrazów, nie mogła też wchodzić do jednej komnaty. Nie miało to jednak
znaczenia, bo chwile trwały, a w pałacu było mnóstwo innych komnat.
Któregoś razu Księżniczka przez
przypadek weszła do komnaty z obrazami i… ze zdziwieniem zauważyła, że nie ma
jej na żadnym z nich. Był tylko Książę na tle pięknego pałacu, Książę w
komnacieluster, Książę w otoczeniu
egzotycznych kwiatów, Książę w balowym stroju… Coraz intensywniej szukała na
tych obrazach siebie, ale… nigdzie nie było ani śladu… Zasmucona już chciała
wyjść z komnaty, gdy usłyszała dziwny gwar za ukrytymi drzwiami… Złapała za klamkę i…
Na środku balowej salistał Książę w otoczeniu kilkunastu pięknych
księżniczek- wszystkie z uśmiechem wpatrywały się w jego rozbawione spojrzenie.
Księżniczka zamarła w drzwiach, czekała aż Książę do niej podejdzie i
przedstawi ją pozostałam księżniczkom… Stała i czekała, ale mimo że zauważono
jej wejście, nikt nie zareagował…Nadal
brzmiała muzyka, słychaćbyło rozmowy i śmiech Księcia i księżniczek…
Nad wejściem do komnaty wisiał
napis: „Szukam księżniczki” .
Dlaczego się wściekam? Przecież wirtualne znajomości nie mają znaczenia w świecie realnym, przecież zdjęcia ślicznych dziewczyn i atrakcyjnych kobiet nie są same w sobie niczym złym... Czy to normalne, że czuję się odepchnięta i upokorzona, gdy On trzecią godzinę spędza na rozmowach z wirtualnymi przyjaciółmi, kiedy nocą rozmawia z nic 'nieznaczącą przyjaciółką'? Czy zazdrość o komentarze pod zdjęciami jest uzasadniona?
Oczywiście, że próbowałam rozmawiać. Oczywiście, że daję do zrozumienia, że mi to przeszkadza. Jakiś czas temu usunęłam swój profil- żeby się nie denerwować, nie nakręcać, może dlatego, żeby zrozumiał...
Usłyszałam dziś ciekawą, choć pewnie nieco schematyczną, historyjkę o pewnym zakochanym chłopaku. Bardzo kochał swoją dziewczynę, która mieszkala daleko od niego. Ponieważ nie mogli widywać się codziennie, jeździł do niej pociągiem w każdą niedzielę. Stawał pod oknem i wołał: Kochana, wyjrzyj przez okno! Ona pojawiała się w oknie, a on zachwycony jej wyglądem mówił: napisałem dla Ciebie piosenkę! Ona prosiła, żeby wszedł na górę, by był blisko niej, bardzo przecież z nim tęskniła... On stał pod oknem i śpiewał piosenkę, mówił wierszyk, śpiewał piosenkę... I tak na zmianę: wierszyk, piosenka, wierszyk, piosenka, wierszyk, piosenka... Po godzinie z rozpaczą biegł na pociąg, by wrócić do domu i... tak co tydzień z tą różnicą, że w Święta Bożego Narodzenia recytował na przemian wierszyk i śpiewał kolędę. Myślał: Jak to dobrze, że jestem blisko niej... Kochali się bardzo... .....
No właśnie. Co my moglibyśmy podstawić pod słowa: 'wierszyk', 'piosenka'? Dlaczego nie chcemy być bliżej?
Wybierałam się z Nim w podróż pociągiem w jakimś nieznanym kierunku. Okazało się, że część torowiska, którym mamy jechać, znajduje się pod wodą, w dziwny sposób biegnie przez morze. Mimo to postanowiliśmy wyruszyć i tak też się stało. Pociąg, jak się okazało, przejechał przez morze bez przeszkód. Dojechaliśmy na jakąś gwarną stację, nad nami pięknie świeciło słońce, w oddali lśniło spokojne morze. W pewnym momencie przypomniało mi się, że na blacie pod oknem zostawiłam torebkę z dokumentami i pieniędzmi, więc zdenerwowana wbiegłam do pociągu, który jeszcze stał na stacji. Torebka była na miejscu, zawartość pozostała nienaruszona, więc odetchnęłam z ulgą i spokojnie wyszłam z pociągu. W tłumie ludzi zaczęłam wypatrywać Jego i... obudziłam się.
Moje życie przeszło diametralne przebiegunowanie. Tak jakoś zezwyczajniało pozbawione wielkich wyzwań, wyprute z miłości macierzyńskiej. Trudno jest uczyć się życia na nowo, trudno znaleźć centrum indywidualnego kosmosu, gdy po poprzednim pozostała wielka, czarna dziura...
Żal, ból, tęsknota. Lęk przed tym, co dalej. Obawy przed kolejną stratą i przytłaczająca samotność. Tyle otrzymałam w zamian, tyle zostało, kiedy Ona odeszła...
Przychodzi czasem w snach. Uśmiechnięta i piękna. Rankiem zostawia pod powiekami krople perłowej tęsknoty. Tak naprawdę przecież jest częścią mnie, częścią mojego życia... .....
Wiele się jednak zmieniło.
Jest jedno Lekarstwo na wszytko. Jest Ktoś, kto kocha cierpliwie- przytula, oswaja, rozumie... On uczy mnie życia od nowa, przepełnia serce miłością... Z Nim znowu potrafię się śmiać i śpiewać, spoglądać w niebo z ufnością. On wyznaczył właściwe bieguny.
Tak często w życiu traciłam, że jedno, co teraz zatruwa czasem moje serce to lęk... Lęk, ze Go stracę.
Za oknem biało tak jak wtedy... Rok temu śnieg miał kolor nadziei, patrzałam przez szpitalne okno, czekając na nasz powrót do domu... Teraz śnieg ma kolor tęsknoty... I trwającej poza czasem miłości...
Są takie dni, że z żalu nie potrafię się podnieść... Jej pokój pozostał nieruszony, a kurtka ciągle wisi na swoim miejscu, ale... Paula już tu nie wróci... Wiem, że trzeba dalej żyć i nie dawać Jej powodów do zmartwień. Ma przecież być dumna ze swojej Mamusi...
A Mamusia? Ból przytępił moją czujność. Potrzeba bliskości była tak silna, że pozwoliłam się komuś skrzywdzić. Komuś, o kimś nawet nie warto pisać. Myślałam, że jest przyzwoitym, dobrym człowiekiem...
Pustą kartkę w moim sercu powoli zapisuje Ktoś nowy, ważny. Chciałabym, żeby nam sie udało, bo chyba jest to właśnie ta osoba, na którą czekałam...
Paula, czy to Ty przysłałaś Go do mnie? Czy jesteś ze mnie dumna?