Po miesiącu od Twojego odejścia Myszko, odbyła się msza. Wiem, że jesteś już aniołem, nie popełnilaś w życiu żadnego grzechu, a Twoje cierpienie miało wyższy sens. Wierzę , że dzięki modlitwie jestem bliżej Ciebie...
Staram się żyć i być dzielna. Kilka dnia spędziłam w zaśnieżonej Bawarii, za parę dni wyruszam do malowniczej Norwegii. Spotykam ludzi, rozmawiam i staram się poczuć na nowo smak życia. Nie ma we mnie jednak zdolności do silnych emocji. Ciągle ta pustka.
Gdy wracam do domu, ciągle czekają w przedpokoju Twoje buty i kurtka, Myszko...
.....
Mój Książę pojawił się na nowo. Mimo bólu, który mi sprawił, tylko On może nauczyć mnie życia...
Pracuję, spotykam się ze znajomymi, staram się uśmiechać do ludzi. Tłumaczę sobie, że moja córeczka właśnie tak by chciała, pragnęłaby być ze mnie dumna. Wiem, że nie mogę zasklepić się w żalu i rozgoryczeniu...
Tylko dom taki pusty i Jej zabawki czekają...
Oglądam zdjęcia, dotykam Jej rzeczy, biorę do rąk ulubione przedmioty...
Łzy płyną same. Niech płyną...
.....
Próbowałam powrócić do pisania wierszy, ale czuję jakąś niemoc. Trudno jest zaczynać od początku...
Słucham "Kolędy dla nieobecnych" Preisnera i wspominam minioną Wigilię- ostatnią, którą dane nam było spędzić razem, wyjątkową, najpiękniejszą....
Stolik na dyżurce pielęgniarek nakryty białym prześcieradłem, kilka prostych potraw przywiezionych z domu, opłatek i kolędy dobiegające cicho z radia... Moja Córeczka na czas wieczerzy opuściła swoje łóżko, odpięłam ją od monitora i innych urządzeń. Siedziała spokojnie w wózku i słabo się uśmiechała, od czasu do czasu podnosząc głowę... To był Jej ostatni opłatek. Wraz z pielęgniarkami życzyłyśmy Jej zdrowia i szybkiego powrotu do domu...
Dziś wiem, że minione Święta były wielkim cudem, ostatnim darem Jej miłości dla mnie, bo bardzo chciała być ze mną... Starała się pokonać niewidzialnego przeciwnika, który był od Niej o wiele silniejszy... Walczyła wbrew diagnozom i prognozom ponad 2 miesiące...
...... Najpiękniejszy dar, jaki od Niej otrzymałam- Miłość- wypełnia dla Niej moje serce...
Biała równina roziskrzona słońcem, niebo zlewa się z zamarzniętą i otuloną śniegiem ziemią... Ona w białej sukience tańczy beztrosko w słońcu i bawi się swoją śliczną sukienką... ..... Czy Moja Myszeńka nie jest w tej bieli samotna??? ..... http://www.youtube.com/watch?v=W7uwe8Z4KeQ
Słucham i myślę o Niej. Słyszę Jej ostatnie uderzenia serca...
Minął tydzień. Ból i beznadziejna pustka przybrały kolor bieli. Biały śnieg, białe kwiaty, biała trumna i biel sukienki Mojej Najdroższej Myszeńki... Była jak anioł- piękna i pełna majestatu, a ja mogłam tylko paść przed Nią na kolana... ..............
Minęły już dwa miesiące leczenia, które ciągle nie przynosi rezultatu. Po Vancomycynie przyszedł czas na Ciprinol I Timentin. Niestety, ciągle występują stany podgorączkowe, utrzymuje się CRP w granicach 80... Od trzech dni mimo tlenoterapii saturacja spada do 70, a po odłączeniu tlenu gwałtownie poniżej 60...
Moja córeczka jest smutna i apatyczna. Nie ma siły się uśmiechać nawet wtedy, gdy próbuję zastosować nasze sprawdzone metody...
Czas wlecze się niemiłosiernie, ech...
Obie tęsknimy za domem...
..... Nadszedł wieczór. Moja córeczka znów ma zalane płuca. Nie mogę jej karmić...
Niemal trzytygodniowe leczenie Vancomycyną nie przyniosło rezultatu. W płucach nadal gnieździ się ten paskudny gronkowiec. Dodatkowo wyhodowały się jakieś dwie bakterie i grzyby. Podniosło się CRP... Córeczka od wczoraj gorączkuje, ma szybką akcję serca,niską saturację, dodatkowe skurcze i niemal cały czas śpi...
Co będzie dalej? Czy sobie poradzi?
Moje zmęczenie w obliczu jej cierpienia nic nie znaczy...